Info

avatar Blog rowerowy prowadzi Keto z miasteczka Bydgoszcz. Mam przejechane 180417.40 km Jeżdżę z prędkością średnią 25.84 km/h Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Canyon

Dystans całkowity:94599.36 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:3414:56
Średnia prędkość:27.70 km/h
Maksymalna prędkość:113.00 km/h
Suma podjazdów:245674 m
Maks. tętno maksymalne:192 (105 %)
Maks. tętno średnie:153 (84 %)
Suma kalorii:1721369 kcal
Liczba aktywności:1054
Średnio na aktywność:89.75 km i 3h 14m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
71.31 km
02:28 h 28.91 km/h:
Maks. pr.:54.87 km/h
Temperatura:17.0
HR max:155 ( 85%)
HR avg:128 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1366 kcal

Po pracy

Środa, 25 czerwca 2014 · dodano: 25.06.2014 | Komentarze 0

Trasa: Bydgoszcz - Osielsko - Niwy - 3x pętla (Żołędowo - Aleksandrowo - Strzelce Górne - Jarużyn - Żołędowo) - Niemcz - Bydgoszcz

HZ - 55%
FZ - 43%
PZ - 2%
cad - 83
Kategoria 50-100 km, Canyon


Dane wyjazdu:
480.23 km
17:33 h 27.36 km/h:
Maks. pr.:54.29 km/h
Temperatura:16.0
HR max:165 ( 90%)
HR avg:128 ( 70%)
Podjazdy:2682 m
Kalorie:11136 kcal

Maraton we Włocławku

Niedziela, 22 czerwca 2014 · dodano: 22.06.2014 | Komentarze 4

Trasa: Włocławek - Fabianki - Popowo - Lipno - Kikół - Sitno - Golub-Dobrzyń - Lipnica - Wąbrzeźno - Radzyń Chełmiński - Okonin - Grudziądz - Dusocin - Gardeja - Kwidzyn - Brachlewo - Sztum - Gościszewo - Malbork - Martąg - Nowy Dwór Gdański - Tujsk - Stegna - powrót tą samą trasą.

HZ - 38%
FZ - 56%
PZ - 6%
cad - 81

Fotki z maratonu

Maraton we Włocławku - kolejna z kwalifikacji do ultramaratonu Bałtyk – Bieszczady Tour, tym razem organizowana przez Włocławskie Towarzystwo Rowerowe (WTR) we Włocławku.
Po krótkiej odprawie zawodników i losowaniu nagród rzeczowych ustawiamy się do startu maratonu w ustalonych wcześniej grupkach. Ja startuję w trzeciej grupie razem w dwoma kolegami, w charakterystycznych storach BBTouru.
Już od dłuższego czasu bardzo mocno się chmurzy i tuż przed samym startem przechodzi ulewa. Jeszcze nie jesteśmy tego świadomi, że od tego momentu będzie padało równo przez 210 km z niewielkimi przerwami.
Z Włocławka sprawnie wyprowadzają nas kolarze z BBtoru i już w ciemnościach zaczynamy pokonywać trasę maratonu. Za tamą na Wiśle we Włocławku podjeżdżam pierwszy stromy podjazd, których na trasie będzie mnóstwo. Zwłaszcza odcinek od miejscowości Kikół do Grudziądza będzie w nie obfitował. Nocą pokonujemy też szybkie zjazdy, ale boczne, puste o tej porze drogi są dosyć bezpieczne. Nawierzchnia do szybkiej, nocnej jazdy mogłaby być lepsza, ale nie ma co narzekać.
Zaraz za Włocławkiem odjeżdżam swojej grupce i po drodze podłączam się do części chłopaków z drugiej grupy. Przed Lipnem zostaję już tylko z Bożeną (jedną z dwóch kobiet na maratonie) i jedziemy wspólnie aż do Golubia-Dobrzynia. Ja staję po jedzenie i wodę na dalszą trasę a koleżanka jedzie dalej. Po chwili ruszam z grupą kilku kolarzy i takim składem, niewiele się zmieniającym będziemy jechać prawie aż do Sztumu. Na odcinku ze Sztumu do Malborka moi współtowarzysze gdzieś zostali z tyłu, jeden kolega mocno wyrwał do przodu a ja pojechałem dalej swoim tempem.
W Malborku jestem sam o godz. 5 rano i staję na krótki postój. Po chwili mija mnie Bożena, do której się podłączam. Okazuje się, że koleżanka złapała gumę w nocy na trasie przed Wąbrzeźnem i jej morale po nocnej i cały czas deszczowej jeździe wyraźnie spadły do zera. Podciągam koleżankę aż do punktu kontrolnego w Stegnie, który jest zlokalizowany w połowie dystansu maratonu, na 240 km.
Na punkcie przebieram się w suche rzeczy, jem obiad, uzupełniam zapasy jedzenia na trasę i chcę odpocząć dłużej, ale widzę jak wszyscy szybko się zbierają do odjazdu. Chciałem godzinę odpocząć, a tu po 20 min. lecę na trasę. Popełniłem błąd bo zamiast jechać w grupce kolarzy pojechałem sam. Na tym odcinku pobiłem mój rekord jazdy samotnie pod wiatr – 210 km !!! Wiatr wiał w twarz aż do mety, nie licząc odcinków ochronnych przy jeździe przez miasta.
Średnia bardzo spadła i powoli toczyłem się po trasie. Przynajmniej przestał padać deszcz. Przed Kwidzynem dogonił mnie kolarz spoza grona zawodników maratonu. Po krótkiej rozmowie zaproponował sprawne nawigowanie przez Kwidzyn, z czego bardzo chętnie skorzystałem. Wielkie dzięki dla kolegi Denisa-Contadora.
Postój robię zaraz za Grudziądzem, gdzie spotykam dwóch kolegów z Włocławka. W takim składzie jedziemy już do samej mety we Włocławku.
Na mecie otrzymuję pamiątkowy medal wraz z dyplomem potwierdzającym uzyskanie kwalifikacji w ultramaratonu Bałtyk – Bieszczady Tour w 2014 r.



Kategoria > 200 km, Canyon, Maratony


Dane wyjazdu:
137.71 km
05:02 h 27.36 km/h:
Maks. pr.:54.48 km/h
Temperatura:17.0
HR max:169 ( 92%)
HR avg:129 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: 2976 kcal

Wspólnie z synem

Czwartek, 19 czerwca 2014 · dodano: 19.06.2014 | Komentarze 0

Trasa: Bydgoszcz - Pawłówek - Lisi Ogon - Łochowo - Łochowice - Gorzeń - Potulice - Nakło - Lubaszcz - Śmielin - Sadki - Mrozowo - Ruda - Wyrzysk - Kosztowo - Nierzychowo - Jeziorki Kosztowskie - powrót tą samą drogą

HZ - 53%
FZ - 40%
PZ - 7%
cad - 83

Pierwsza wspólna, dłuższa trasa z synem. Połowa trasy pod silny zachodni wiatr. Za to powrót to już bajka. Prędkość nie spadała poniżej 30 km/h.


Kategoria 100-150 km, Canyon


Dane wyjazdu:
70.59 km
02:21 h 30.04 km/h:
Maks. pr.:52.93 km/h
Temperatura:22.0
HR max:164 ( 90%)
HR avg:129 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1349 kcal

Po pracy

Środa, 18 czerwca 2014 · dodano: 18.06.2014 | Komentarze 0

Trasa: Bydgoszcz - Osielsko - Niwy - 3x pętla (Żołędowo - Aleksandrowo - Strzelce Górne - Jarużyn - Żołędowo) - Niemcz - Bydgoszcz

HZ - 53%
FZ - 44%
PZ - 3%
cad - 85
Kategoria 50-100 km, Canyon


Dane wyjazdu:
83.37 km
02:50 h 29.42 km/h:
Maks. pr.:55.26 km/h
Temperatura:19.0
HR max:151 ( 82%)
HR avg:124 ( 68%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1550 kcal

Po pracy

Wtorek, 17 czerwca 2014 · dodano: 17.06.2014 | Komentarze 0

Trasa: Bydgoszcz - Osielsko - Niwy - 4x pętla (Żołędowo - Aleksandrowo - Strzelce Górne - Jarużyn - Żołędowo) - Niemcz - Bydgoszcz

HZ - 76%
FZ - 23%
PZ - 1%
cad - 85
Kategoria Canyon, 50-100 km


Dane wyjazdu:
140.31 km
04:39 h 30.17 km/h:
Maks. pr.:52.54 km/h
Temperatura:24.0
HR max:165 ( 90%)
HR avg:136 ( 74%)
Podjazdy: m
Kalorie: 2959 kcal

Krótko na Wielkopolsce

Niedziela, 15 czerwca 2014 · dodano: 15.06.2014 | Komentarze 0

Trasa: Bydgoszcz - Pawłówek - Lisi Ogon - Łochowo - Łochowice - Gorzeń - Potulice - Nakło - Lubaszcz - Śmielin - Sadki - Mrozowo - Ruda - Wyrzysk - Kosztowo - Nierzychowo - Jeziorki Kosztowskie - powrót tą samą drogą

HZ - 16%
FZ - 74%
Pz - 9%
cad - 86





Kategoria 100-150 km, Canyon


Dane wyjazdu:
83.43 km
02:52 h 29.10 km/h:
Maks. pr.:58.17 km/h
Temperatura:23.0
HR max:152 ( 83%)
HR avg:123 ( 67%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1506 kcal

Po pracy

Czwartek, 12 czerwca 2014 · dodano: 12.06.2014 | Komentarze 0

Trasa: Bydgoszcz - Osielsko - Niwy - 4x pętla (Żołędowo - Aleksandrowo - Strzelce Górne - Jarużyn - Żołędowo) - Niemcz - Bydgoszcz

HZ - 83%
FZ - 16%
PZ - 1%
cad - 84
Kategoria 50-100 km, Canyon


Dane wyjazdu:
83.33 km
02:47 h 29.94 km/h:
Maks. pr.:55.07 km/h
Temperatura:26.0
HR max:158 ( 86%)
HR avg:128 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1588 kcal

Po pracy

Środa, 11 czerwca 2014 · dodano: 11.06.2014 | Komentarze 0

Trasa: Bydgoszcz - Osielsko - Niwy - 4x pętla (Żołędowo - Aleksandrowo - Strzelce Górne - Jarużyn - Żołędowo) - Niemcz - Bydgoszcz

HZ - 55%
FZ - 42%
PZ - 3%
cad - 84
Kategoria 50-100 km, Canyon


Dane wyjazdu:
83.28 km
02:52 h 29.05 km/h:
Maks. pr.:55.26 km/h
Temperatura:30.0
HR max:158 ( 86%)
HR avg:128 ( 70%)
Podjazdy: m
Kalorie: 1621 kcal

Po pracy

Wtorek, 10 czerwca 2014 · dodano: 10.06.2014 | Komentarze 0

Trasa: Bydgoszcz - Osielsko - Niwy - 4x pętla (Żołędowo - Aleksandrowo - Strzelce Górne - Jarużyn - Żołędowo) - Niemcz - Bydgoszcz

HZ - 60%
FZ - 37%
PZ - 3%
cad - 85
Kategoria 50-100 km, Canyon


Dane wyjazdu:
532.68 km
18:37 h 28.61 km/h:
Maks. pr.:57.97 km/h
Temperatura:26.0
HR max:175 ( 96%)
HR avg:126 ( 69%)
Podjazdy:2495 m
Kalorie:12598 kcal

Maraton Podróżnika - kwalifikacja do BBTour

Sobota, 7 czerwca 2014 · dodano: 08.06.2014 | Komentarze 12

Trasa: Skrzeszew - Ostrowiec - Trębice Stare - Paprosna - Mordy - Wyczółki - Zbuczyn - Krynka - Łuków - Wojcieszków - Serokomla - Firlej - Kamionka - Kawka - Lublin - Niedrzwica Duża - Bychawa - Wysokie - Radecznica - Teodorówka - Szczebrzeszyn - Kolonia Emska - Żółkiewka - Pilaszkowo Drugie - Piaski - Milejów - Łęczna - Ostrów Lubelski - Parczew - Komarówka - Międzyrzec Podlaski - Łosice - Szczeglacin - Skrzeszew

HZ - 58%
FZ - 34%
PZ - 8%
cad - 80

Fotki z maratonu

Kwalifikacja do BBTour zaliczona.

Z kwatery koło Drohiczyna ruszam w kierunku startu maratonu – do Skrzeszewa. Zbiórka na placu przed kościołem, gdzie ustalamy podział na grupy startowe. Jestem w grupie Waxmunda i już w myślach wiem, że może nie być lekko.
Wyruszamy spokojnym tempem. Już po kilku przejechanych kilometrach poluzowało mi się mocowanie Garmina. Oczywiście imbusy zamiast w torebce na ramie są głęboko schowane w podsiodłówce – mój błąd. Po drodze pytam kolegów o klucze, aby całość dokręcić w trakcie jazdy, ale każdy klucze także ma pochowane. Zatrzymuję się przy drodze i muszę całkowicie opróżnić torbę. Mija mnie grupa Transatlantyka z pytaniami czy mi pomóc. Sprawnie poprawiam mocowanie, następnie pakowanie i w drogę. Kilka minut postoju a wszystkie grupy już mi daleko odjechały. Dużo wysiłku kosztowało dojście do grupy Transatlantyka i nawet nie próbowałem przebijać się do mojej grupy startowej. Dłuższy czas odpoczywałem na kole. Cały czas trzymamy spokojne tempo, około 27-28 km/h.
Kilometry upływają na poznawaniu kolegów z forum Podróże Rowerowe w realu. Rozmowy dotyczą sprzętu, odbytych i planowanych wypraw. Po pewnym czasie tempo jakoś samo wzrosło i dogoniliśmy poprzedzającą nas grupę Waxmunda. Towarzystwo się wymieszało i co bardziej znudzeniu równym tempem skoczyli do przodu. Zabrałem się w ucieczkę i pognaliśmy mocno jadąc ze zmianami. Początkowo koła dotrzymywał mi Księgowy, Transatlantyk, Aaard, Hipek z Hipcią, Kurier i kilka innych osób.
W miarę kilometrów grupka topniała, ale dołączały się też inne osoby. Tempo wzrosło znacznie powyżej 30 km/h. Jechało się bardzo dobrze. Krótkie zaplanowane postoje pozwalały na szybką regenerację. W trakcie jazdy robie pojedyncze fotki, ale generalnie skupiam się na jeździe. Obawiałem się przejazdu przez Lublin, a zwłaszcza nawigowania po mieście, ale przejazd poszedł wyjątkowo sprawnie.
Lubelszczyzna wiadomo płaska nie jest, więc i minęła monotonna jazda. Po kolejnym postoju wyruszam sam z Danielem i spokojnie odjeżdżamy z grupy. Zaczyna się odcinek z remontowaną nawierzchnią i ruchem wahadłowym. Wszędzie lecimy na czerwonych światłach. Po drodze dogania nas grupa z Wilkiem, Kurierem, Waxmundem i Gabrielem. Lecą grubo 38-40 km/h. Na dłuższą metę dla mnie tempo za wysokie i momentalnie nas odstawiają. Długi czas jedziemy we dwójkę z Danielem, który także mocno ciągnie tempo. Niedługo później doganiamy Gabriela, który nie wytrzymał tempa swojej grupki i dalej jedziemy we trójkę.
W Radecznicy mijamy odpoczywającego Kuriera z Waxmundem i Wilka robiącego zdjęcia. Wjeżdżamy na dwa 9%, najcięższe podjazdy tego maratonu. Na podjazdach słabnę, ale daję radę. Na dłuższy postój godzinny stajemy w zajeździe w Szczebrzeszynie. Wielki, sycący obiad dodaje sił. Czas szybko mija i ruszamy w drogę w komplecie z Wilkiem, Danielem, Aardem, Nizinnym Góralem i paroma innymi zawodnikami. Na odpalonych lampkach rozpoczynamy nocną część jazdy. Pomimo, że lampki mam dobre to przy dużych prędkościach na zjazdach i przy kiepskiej nawierzchni przednia Sigma Pava okazuje się mało wystarczająca. Momentami robi się wręcz niebezpiecznie. Gdzieś na trasie dogania nas Kurier z kilkoma osobami i strasznie narzuca wysokie tempo jazdy. Na liczniku przez dobre kilkadziesiąt kilometrów nie schodzi poniżej 30 km/h.
Nocny postów przy ulicy koło parku dinozaurów w Łęcznej przyjmuję ze zbawieniem. Ubieram się cieplej i zjadam co tylko jestem w stanie pochłonąć aby nie zabrakło mi na trasie energii. Dalsza jazda nocą idzie sprawnie i szybko. Wraz z nastaniem świtu kończą się baterie w Pavie, ale już ich nie zmieniam. Za to strasznie zaczyna mnie mulić sen. Jadę i stale ziewam. Widząc Wilka i jego grupkę na przystanku zatrzymuję się na siku stop. Po chwili grupa rusza i zostaję tylko z Wilkiem. Chwila rozmowy i ruszamy we dwójkę. Po drodze dołączamy do Gabriela i trochę czekamy na Kotów. Po kilku kilometrach doganiamy Górala Nizinnego i w takim składzie jedziemy ostatnie kilkadziesiąt kilometrów do mety.
Uczucie braku snu nie odpuszcza mi do samego końca. Z ulgą wjeżdżam na metę, gdzie robimy sobie pamiątkową fotkę. Okazało się, że przed nami dojechał tylko Turysta i jesteśmy pierwsi z grupy.

Podsumowanie:
  • Przez pierwsze 400 km jechało mi się bardzo dobrze i znakomicie się czułem.
  • Ostanie około 100 km bolał mnie tyłek i mulił sen.
  • Sprzęt sprawdził się w 100%.
  • Na mecie oprócz braku wyspania czułem się fizycznie bardzo dobrze.
  • Zaliczyłem 35 nowych gmin.
  • Jazda tempem wybitnie turystyczny wzięła w łeb, ale z namiastki ścigania jestem zadowolony.





Kategoria Canyon, > 200 km, Maratony